Top 10 ludzi zabitych przez dziwne rzeczy MixFakt

 


Rozwiń · · · · · · ·…
Like:258
Wyświetlenia:6511
Czas: 6:52
Tagi:
*
 

MixFakthttps://mixfakt.pl/
MixFakt to pozytywny kanał z nowymi i świeżymi ciekawostkami. Staramy się tworzyć codziennie nowe materiały z nie tylko ciekawostkami ale także faktami i mrocznymi teoriami spiskowymi. Zasubskrybuj nasz kanał aby zostać na dłuzej oraz obserwuj na social mediach!

19 KOMENTARZE

  1. Filmik na plus, fajny pomysł ale bardzo ciężko mi się oglądało ponieważ jakoś tak brak życia w twoim głosie 😉 Jakbyś był bardziej naturalny byłoby super. Ale ogólnie większych zastrzeżeń nie ma 😀

  2. Skoro Ci sie nudzi przeczytaj historyjke
    Historia przydarzyła się naprawdę pewnemu człowiekowi 🙂 Dawno temu stancję dzieliłem z kumplem, który kończył już studia medyczne. Benek żył jak król przez pierwsze dni po przelewie od rodziców. Później była już tylko wegetacja. Wiedząc jak ciężkie czasy nastaną po "balu", tuż przed nim dokonywał obowiązkowej wycieczki do ówczesnego Leader Price'a. Kupował tam karton makaronu, zgrzewkę najtańszego ketchupu i aby zapobiec wyjałowieniu organizmu i zachować sprawność umysłu multiwitaminkę 😀 . Po tym socjalnym zabezpieczeniu mógł przystąpić do zabawy; morze alkoholu i telefony po k***ach, ogłaszających się w lokalnej prasie. Tradycyjny seks znudził go po jakimś czasie tak bardzo, że zaczął wchodzić w coraz większe hardcory, z dominacją włącznie. Tak było i feralnego wieczoru kiedy to przez ścianę słyszałem odgłosy zabawy i wtórujące im sprężyny studenckiego materaca, wydające ostatnie tchnienie. W pewnym momencie mych uszu dobiegł przeraźliwy krzyk, dźwięk plaskacza i bolesne jęki. Po chwili do mojego pokoju wbiegł Benek. Trzymając się oburącz za penis, z okrzykiem na ustach zakomunikował, że właśnie k***a urwała mu napletek na wędzidełku. Po chwili z ręcznikiem na lędźwiach siedział już w moim samochodzie. Kierowaliśmy się do kliniki, w której Benek odbierał lekarskie szlify. Kiedy przybyliśmy na miejsce, kontuzjowany wbiegł na izbę z ręcznikiem na dupie, przedarł się przez szpaler pacjentów do znajomego lekarza i chyba aby uniknąć większej siary, zaczął coś tłumaczyć mu po łacinie. Lekarz uśmiechnął się wyrozumiale, poklepał po ramieniu, potwierdził że zrozumiał komunikat, po czym ryknął na cały głos do pielęgniarki: – SIOSTRO, PRZYGOTOWAĆ ZABIEGOWY, BĘDZIEMY SZYĆ NAPLETEK! Rozbawiło mnie kilka historii jakie tu przeczytałem więc dorzuce tą która mi się prztrafiła. Mieszkałem w Hong Kongu, Kowloon, Kwun Tong dokładnie, to był październik 2006. Totalnie Chińska dzielnica, przez trzy miesiące spotkałem tam może kilku białych ludzi. Mieszkałem w 16 metrowym mieszkaniu, wiecie prysznic i zlew w ścianie, a obok łóżko. Jestem programistą i pracowałem wtedy min dla jednej firmy z Polski. No i pewnego dnia padł mi internet. Czekałem na pomoc z dwa dni, niecierpliwiłem się bardzo. W końcu przyszli, godzina może 17 brałem sobie prysznic, kiedy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Wyskoczyłem ucieszony , że to monter od internetu! Założyłem szybko białe majty bossa, przy drzwiach stały pantofle w które wskoczyłem , otworzyłem drzwi i poszedłem otworzyć kraty , które były w tym małym korytarzu. Żeby je otworzyć trzeba było taką metalową rączke przekręcić. No to ja ją przekręcam i w tym momęcie słysze huk. Przeciąg, moje drzwi od mieszkania zatrzaśnięte. Krzycze.. – Ku…. ja pie…. ale sie wpie…. Chiński monter wchodzi ale przecież nic nie kuma po polsku, to mu tłumacze po angielsku że jest lipa. Koleś zaczyna się brechtać ze mnie. Ja mu mówie żeby się nie śmial, tylko ściągał ten swój kombinezonek i pożyczył mi go bo musze biec do agencji nieruchomości po zapasowe klucze! Koleś mówi, że nie da, no i nie dał. Przeżegnałem się. Zarzuciłem włosy na twarz, a długie wtedy miałem, takie do łokci i dawaj na miasto w tych majtkach i pantoflach. Taka siara była , że to się w pale nie mieści, biegłem przez Hong Kong a to nie Warszawa , Hong Kong to jak koncert U2, ludzi tysiące wszędzie. Do dziś się ciesze, że nie było wtedy jeszcze youtuba i wszechobecnych telefonów z apartami bo bym miał siare do końca życia. Więc biegne przez te uliczki , ludzie palcami na mnie pokazuja, ale co mam zrobić musze zdobyc klucze. Dobiegam tam, wchodze i mówie do tej chińskiej laski żeby mi dała klucze, że ja Paweł jestem z Polski i że mi firma przez nich mieszkanie wynajeła. A ona nic, tylko mi jak Bruce Lee rękami coś macha i mówi tymi piszczacymi słówkami. Wtedy dotarło do mnie , że ja nawet jej nie powiem na jakiej ja ulicy mieszkam bo przecież nie wiem. Na tabliczce nie było napisu Marszałkowska, nie było napisu Lord Backon Street, nie było nawet napisu Tingstorgate czy cos ludzkiego tylko chinskie znaczki. Wiec wracam biegem do mieszkania, znowu palce pokazuja na mnie, a ja znowu byle tylko dobiec, jak na maratonie. Monter czeka i sie dalej smieje. Pozyczyl mi komorke, wiec dzwonie do znajomych i mowie, wejdz na strone mojej firmy i daj mi numer do szefa bo jest lipa. Szef sie brechta, dzwoni do agencji, oddzwania do mnie i mowi ze moge juz iść po moje klucze. Wiec ja znowu biegne, znowu siara jak udzial w familiadzie , wpadam tam a tam siedza trzy chinskie laski i jedna macha mi kluczami i mowi "kisssss". Pamietam, że od tamtej pory nosilem klucze na sznurku na szyji, trauma życia to była. Jadąc do pracy tramwajem zorientowałam się, że skończył mi się bilet miesięczny. Biletów nie miałam, ale stwierdziłam na pomysł, że przejadę 3 przystanki i wysiądę w miejscu, gdzie od razu kupię bilet miesięczny, a potem wsiądę w następny tramwaj, który powinien teoretycznie przyjechać jakieś 7 minut później.

    Wysiadłam, kupuję bilet i widzę, że ten cholerny tramwaj przyjechał za wcześnie. Ruszyłam w jego kierunku , ale oczywiście tramwaj odjechał. Niestety czekając na kolejny na 100% spóźniłabym się do pracy. Na szczęście niedaleko był postój taxi, więc pobiegłam w stronę najbliższej taksówki i zaczęłam się dobijać, bo drzwi były zamknięte od środka (kretyństwo, w taksówce??). Szarpiąc za klamkę darłam się:
    "Błagam, niech pan mnie wpuści!!!",
    facet otworzył, władowałam się do środka i grzebiąc w torebce, szukając portfela mówię:
    "Za tamtym tramwajem! Ale już!".
    Podnoszę głowę i pierwsze co widzę, to policyjna czapka na desce rozdzielczej, a przede mną…
    DWÓCH policjantów.

    Moja mina pewnie bezcenna, głupio mi było, ale:
    1. dostarczyłam panom rozrywki
    2. podwieźli mnie do tego nieszczęsnego tramwaju.
    Przy okazji pozdrawiam Panów Policjantów, dzięki którym zdążyłam wtedy do pracy. Dziwny traf chcial zebym akurat dzisiaj przeczytal wasze komentarze, akurat dzien po podobnej historii. Mieszkam w malej miejscowosci na mazowszu, miedzy przasnyszem a pultuskiem. Mieszkam na parterze w bloku i mam malego psa, ratlerka. Bardzo fajny piesek, madry i wogole cacy.

    Wczoraj lezalem sobie na lozku i ogladalem telewizje okolo godz 19 i siedzial ze mna wlasnie ten moj pies. W pewnej chwili gdy przelaczylem kanal i glosnosc mi sie rozregulowala pies zerwal sie i pobiegl do pokoju obok szczekajac na firanke w oknie. szczekal tak 15 min stojac na podlodze co wyklucza mozliwosc ze kogos zauwazyl za oknem. Patrzyl sie w ta firanke i szczekal. Niezawrocilem duzej uwagi na to zdarzenie.

    Chwile pozniej wrocila moja mama z pracy i zaczela mnie ochrzaniac ze minela wlasnie dzisiaj 21 rocznica smierci jej brata a nieposzedlem na grob. dodam ze nigdy o nim nieslyszalem i zaczelem z mama rozmowe. okazalo sie ze wujek powiesil sie w piwnicy tego samego bloku. piwnica znajduje sie centralnie pod oknem pokoiku w ktorym szczekal na firanke moj pies…. Nie dawno gralismy w siatkowke na podworku. Boisko bylo przy samym plocie i dlugo nie trzeba bylo czekac, az wkoncu pilka znajdzie sie po jego drugiej stronie. Pech chcial, ze pilka wpadla do rowu,a ze trawa przy rowie nie skoszona, to ciezko nam bylo okreslic czy jest w nim woda, czy nie ma. Nikomu sie za bardzo nie chcialo leciec na okolo po pilke wiec przerzucilismy przez ogrodzenie 4letnia core szwagra.

    Ta, gdy juz znalazla sie po drugiej stronie, stanela przy rowie i patrzy na pilke.
    -Ja tam nie wejde, tam jest woda
    Nie ma wody skacz zapewnial ojciec dziewczynki
    – skacz na bombe!

    Wszyscy stalismy przy plocie i ostro dopingowalismy dziecko, no to wkoncu mala fik do rowu. Slychac bylo tylko plusk i taki odglos jak w odkurzaczu kiedy sie reka rure zatka i zaraz pusci. Mala wyskoczyla z rowu- pilka zosatala, blota po kolana, a bucika nie ma, dziecko w placz, a my co?? Na ziemie poplakani ze smiechu. Po jakis 5 minutach, gdy juz sie uspokoilismy zaczelo sie wylawianie bucika. Ale tego moze wam oszczedze. Jednym slowem OBRZYDLIWE 😀

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Sprawdź także